Microsoft zawiódł

fail Premierę Windows 8 i wszystkich pokrewnych produktów mamy już za sobą. Microsoft uruchomił największą w swojej historii kampanię marketingową, żeby sprezentować nowe osiągnięcie potencjalnym klientom. Nie obywa się bez żenujących kompromitacji w stylu Oprah Winfrey tweetującej jaki MS Surface jest wspaniały z… iPada, czy sztucznych kolejek generowanych przed sklepami Microsoftu. Oczywiście jak bardzo skuteczna jest kampania Microsoftu dowiemy się dopiero w przyszłym roku, gdy firmy analityczne przekażą szacowane wyniki sprzedaży za IV kwartał 2012. Jednak ostatnio wydarzyło się tak dużo, że trudno to przemilczeć. Tym razem pozwolę sobie na luźne i nieoficjalne tłumaczenie niezależnego artykułu autorstwa Charlie Demerjian z SemiAccurate.

 

Microsoft jest w głębokich tarapatach, jego dwie główne linie produktów zawodzą, a wzajemne obwinianie się nasila się. Steve Sinofsky został obwiniony tym razem za porażkę Windows 8, ale prawdziwym problemem są wzorce bardzo wyraźnie zarysowywane tymi działaniami.

 

Microsoft jest ostatnimi czasy mało istotny w świecie komputerów, ostatni rynek na którym ciągle ogrywa ważną rolę w zaskakującym tempie zanika. Taktyka zacieśniania zależności między swoimi produktami działała bardzo dobrze, tak długo jak nie było żadnej porządnej alternatywy. Trwało to tak długo, że w Microsofcie nie pozostało już nic innego poza tą taktyką. To działało! W miarę jak mury rosły coraz wyższe, tak samo rosła wrogość klientów i chęć alternatywy. Cykl może się tak długo powtarzać, jak długo nie ma żadnej innej opcji. Gdy się ona pojawia, to wszystko się rozpada w niezwykłym tempie.

 

Firma, która gra w tę grę za długo jest z nią tak związana, że po prostu nie ma szansy na realną zmianę. Microsoft w to gra i grał już bardzo, bardzo długo. Linie produktów popadły w stagnację. Blokowanie możliwości migracji użytkowników stało się ważniejsze, niż nadawanie im jakiejś wartości, a łańcuchy dostaw są kontrolowane przez żelazny monopol. Próby wprowadzenia innowacji ponad PC-ta z Windowsem były roztrzaskiwane przez ponad dekadę. Biada tym, którzy podążali tą drogą. Karty historii są wypełnione sztywnymi zwłokami firm, które próbowały wprowadzić zmianę w świecie Windowsa. Gniew Microsoftu jest szybki i śmiertelny wobec tych, którzy go wywołali. A przynajmniej był.

 

Koniec końców Windows rozwijał się tylko do momentu wycięcia konkurencji i to w sposób absolutnie minimalny. Zasadą w Redmond było „nie zmieniamy niczego, chyba że ma to na celu zmiażdżenie kogoś tworzącego innowację”. Tak też robili i to działało. Rynek popadł w stagnację. Zastanów się – kiedy ostatnio Microsoft zrobił coś innowacyjnego? Czy wynikało to z wewnętrznych trendów, czy był to tylko klon konkurencji?

 

Prędzej czy później ktoś przyjdzie i wykona lepszą robotę niż miałka oferta Microsoftu. Tak naprawdę dzieje się to bez przerwy. Lepszym stwierdzeniem jest więc raczej: Prędzej czy później ktoś przyjdzie i wykona lepszą robotę niż miałka oferta Microsoftu, a ten natomiast z jakichś powodów nie będzie w stanie zmiażdżyć go jak robaka. Wtedy pojawia się alternatywa dla silnie zamkniętych produktów. Rosnąca wrogość klientów znajduje ujście, a Microsoft zaczyna mieć kłopoty.

 

W takiej sytuacji firma ma dwa trudne wyjścia. Albo całkowicie zmienić swoje podejście, albo powoli tracić na znaczeniu i umrzeć. Zanim wskażecie na Windows 8 i powiecie „przecież zmieniają się”, wstrzymajcie się przez chwilę. Nie jest tak jak myślicie.

 

Microsoft ma trzy linie produktów, które stanowią podporę dla wszystkiego: Windows, Windows Server, Windows Mobile/Phone/czy-jak-to-nazwą-w-tym-tygodniu. Tylko na nich działają kolejne źródła pieniędzy: MS Office i Exchange. Te aplikacje korzystają z zamkniętych i zablokowanych (wątpliwymi metodami) protokołów, a przez to nie będą działać u konkurencji. Konkurencja ma więc uniemożliwione robienie tego co Microsoft, albo bezpośrednio – jak Novell, albo podnosząc koszty kompatybilności do takiego stopnia, że przestaje się to opłacać. Tak działa zamknięcie produktów. Z każdym takim przykładem rośnie cena konkurencji, ale także jej pożądanie.

 

Problemem jest to, że kiedy znajdujemy się w sytuacji 100% Microsoftu albo 0% Microsoftu, to gdy ktoś rezygnuje, to odchodzi na dobre od wszystkiego. Gdy jakaś firma zacznie używać Dokumentów Google (lub pokrewnych rozwiązań), to zanika potrzeba MS Office. To oznacza, że oszczędza się setki dolarów na głowę. Brak potrzeby na MS Office oznacza brak potrzeby na Exchange. Brak potrzeby na Exchange oznacza brak potrzeby na Windows Server. Brak potrzeby na MS Office w końcu oznacza braku potrzeby na MS Windows. Gdy ta śnieżna kula zaczyna się wreszcie toczyć, to narasta w olbrzymim tempie. Właśnie w tym miejscu teraz jesteśmy. Bariery, żeby wkroczyć do świata Microsoftu są teraz znacznie większe, niż bariery, żeby z niego wyjść.

 

Jeżeli czytałeś już historię o zwolnieniu (znaczy dobrowolnym odejściu) Steve’a Sinofskiego, w czasie triumfu Windowsa 8, zauważyłeś zapewne interesujące cytaty. Zwróć uwagę na słowa Steve’a Ballmera: „Jestem wdzięczny za wiele lat, które Steven poświęcił dla firmy,” CEO Steve Ballmer dalej mówi: „Produkty i usługi, które dostarczyliśmy w ciągu ostatnich miesięcy, znaczą początek nowej ery dla Microsoftu. Zbudowaliśmy niesamowite podwaliny przy pomocy nowego wydania Microsoft Office, Windows 8, Windows Phone 8, Microsoft Surface, Windows Server 2012 i Halo 4, a także większej integracji naszych usług takich jak Bing, Skype i Xbox we wszystkich naszych produktach. Żeby kontynuować ten sukces, kluczowe jest, żebyśmy kontynuowali łączenie produktów we wszystkich zespołach Microsoftu, a dzięki temu mieć bardziej zintegrowane i szybsze cykle wydań w naszej ofercie”.

 

Pierwsze zdanie to normalna formułka przy wyrzucaniu najważniejszych dyrektorów wykonawczych. Pozostałe to odlot Ballmera na temat tego jak dobrze ich linie produktów są zintegrowane, a przez to odnoszą sukces. Macie pomysły skąd taka dygresja?

 

Cofnijmy się na chwilkę. Linia Microsoft Mobile OS rozczarowywała. W zasadzie była pośmiewiskiem ery pre-Windows Phone 7. Microsoft totalnie przebudował ten system, dając mu nowy wygląd, nowe paradygmaty oraz kompletną niekompatybilność ze wszystkimi wcześniejszymi aplikacjami. Wydali prawie pół miliarda dolarów na jego reklamę. „Kupili” Nokię, żeby zabić konkurencję z jej strony, a jednocześnie zdobyć jej udziały w rynku.

 

W tamtych czasach Microsoft miał ok. 12% mobilnego rynku, a Nokia trochę ponad 30%. Dzięki współpracy Microsoftu i Nokii oraz pozostałych partnerów sprzedaż Windows Phone 7.x oscyluje dziś w granicach 2% udziału rynku. Wydatki są olbrzymie i rosną, a Windows Phone 8 jest tuż za rogiem. Na szczęście nie jest kompatybilny z urządzeniami z Windows 7, które go poprzedzały, więc każdy kto kupił takie urządzenie został z nim porzucony bez ostrzeżenia.

 

Aspiracje Microsoftu względem rynku mobilnego to tak spektakularna porażka, że aż trudno to zrelacjonować. Zamiast otworzyć swoją platformę dla przytłaczającej większości rynku, która nie posiada telefonu z Windows Phone, Microsoft jeszcze bardziej dokręcił śrubę niekompatybilności, którą od zawsze stosuje do wykluczenia developerów, konkurencji i innowacji. Najśmieszniejsze jest, że robi to właśnie pod szyldem kompatybilności (z innymi produktami MS). Z udziałem rynku Windows Phone 8 oscylującym w granicach 0%, każdemu trzeciemu oprogramowaniu utrudnia się jeszcze dotarcie do tej platformy. Microsoft nigdy nie zarobił więcej na Windows Phone, niż wydał na jego reklamę i najprawdopodobniej ten system nie przyniesie mu nigdy ani jednego dolara zysku.

 

No i w końcu przychodzi Windows 8 i RT ze swoim tabletowym UI dla wszystkiego. Jest to tragiczne doświadczenie dla klientów korporacyjnych i każdy kto poświęcił temu dość czasu widzi jak głębokie są tego reperkusje. Żeby pogorszyć sprawę Microsoft zrzucił bombę zwaną Surface na swoich partnerów OEM-owych, których od lat trzymał w żelaznym uścisku. Są oni wściekli ponad wyobrażenie, ale ciągle boją się rozgniewać firmę z Redmond. Dość powiedzieć, że żadne z zapowiedzianych urządzeń z Windows RT (nie produkowane przez MS) nie ujrzało światła dziennego i najprawdopodobniej już nie ujrzy. Producenci sprzętu coraz bardziej się martwią, że pozostanie przy Microsofcie może ich zabić.

 

Partnerzy OEM-owi intensywnie rozglądają się za alternatywą, jakąkolwiek alternatywą. Taki exodus nie miał miejsca nigdy wcześniej w historii, a jest to droga tylko w jedną stronę. MS podniósł ceny licencji na Windows RT do takiego poziomu, że producenci musieliby strasznie oszczędzać na sprzęcie, żeby wyprodukować opłacalne urządzenie, a następnie zaskoczył ich wiadomością o własnym tablecie. Szokujące? Microsoft wydawał się zaskoczony, że jego partnerzy nie pieją z radości, że samemu wchodzi na rynek sprzętu a im podnosi ceny oprogramowania. Żeby jednak zadowolić producentów znaleźli kozła ofiarnego i go zwolnili, ale dalej kontynuowali swoją politykę. Z jakiegoś powodu partnerzy nie dali się tak łatwo oszukać.

 

Dla nikogo poważnego nie może być zaskoczeniem, że Ballmer określił sprzedaż tabletów Surface jako „skromną”. Pan Ballmer nie jest osobą, która lubi bagatelizować. „Skromny” w jego języku oznacza „skrajna porażka” po Polsku. Po około miesiącu sprzedaży szacuje się, że dostarczono około 4 mln tabletów Surfca. Nie wydaje się to być skromną liczbą. Ale wrzućmy te liczby w jakiś kontekst. Apple sprzedało pierwszego dnia po premierze iPhona 5 pięć milionów egzemplarzy i to tylko dla tego, że nie udało im się dostarczyć więcej oraz 3 mln iPadów mini w jeden weekend. Jednak liczby Microsoftu są rzeczywiście skromne. Należy też zwrócić uwagę, że mówi się o niesamowitej ilości zwracanych tabletów Surface (zapewne gdy użytkownicy odkryli, że nie działają na nich Windowsowe aplikacje). Apple nie przeprowadziło gigantycznej kampanii reklamowej. Oni po prostu wypuścili swoje produkty.

 

Oznacza to, że Microsoft jest wykluczany z dwóch mobilnych rynków, które zaatakował całą swoją potęgą Windows Phone 7.x i 8, Surface, Windows 8 i RT wraz z całym Microsoftowym ekosystemem. Ten wysiłek był wspierany przez wydawanie setek milionów dolarów na reklamy, więcej na zachętę OEM-ów i sprzedaż drogami całkowicie zmonopolizowanymi przez umowy z Microsoftem. Przy tym wszystkim (i odejmując początkowy skok sprzedaży) firma z Redmond nie jest w stanie utrzymać nawet swojej obecnie mizernej pozycji na rynku telefonów i tabletów. Porażka nie jest nawet w przybliżeniu słowem oddającym ogrom klęski poniesionej w realizacji Microsoftowych ambicji.

 

A to sprowadza nas do Windows 8, będącego pośmiewiskiem wśród systemów operacyjnych. Od czasów Visty nie było systemu tak powszechnie nieakceptowanego jak Ósemka. Z początku wydaje się być fajną zabawką, ale jak wcześniej wspomnieliśmy reperkusje są olbrzymie. Dla komputerów bez dotykowego ekranu system ten nie nadaje się do użytku. Niestety dotyk nie sprawdza się na powierzchniach wertykalnych, były dekady badań dowodzące tego. O ile nie używasz tabletu, Windows 8 szybko stanie się powodem frustracji i bólu ramienia. Co gorsza, ten system po prostu nie nadaje się do zadań, które trzeba na ogół wykonywać w biurze: napisać list, przygotować arkusz kalkulacyjny, czy odpowiedzieć na e-mail. Jak zabawne może być podnoszenie ręki z klawiatury do ekrany za każdym razem, gdy chcesz coś kliknąć w menu Worda? Zabawne UI, czy koszmar dla nadgarstka? Na szczęście dla wszystkich, którzy zdają sobie sprawę z problemu, Microsoft stanął mu naprzeciw i zrobił tak… żebyś nie mógł go uniknąć. Nie da się odciąć od nowego UI a jest ono niezdatne do pracy w korporacjach.

 

Dla programistów Windows 8 też jest koszmarem. Gry z najwyższej półki są tą rzeczą, w której Microsoft ciągle nie ma konkurencji, ale wygląda że i na tym mu niespecjalnie zależy. Windows 8 zrobił swoje, żeby nakręcić społeczność programistów gier. Najpierw Valve publicznie zrównało z błotem Microsoft, a potem zostało wsparte przez Blizzard. Inne wielkie firmy także prywatnie wypowiadają dużo gorsze opinie na temat Microsoftu i Windows 8. Nikomu nie podoba się to co Microsoft robi, niektórzy po prostu nie mówią o tym publicznie.

 

Microsoft z pozycji mocarza na rynku gier i oprogramowania stał się firmą, która musi płacić różnym developerom, żeby portowali na ich system. Taka sytuacja to zazwyczaj gwóźdź do trumny dla platformy, a większość developerów już teraz rozgląda się za bardziej atrakcyjnymi systemami. Najsilniejszy magnes na klientów umarł wraz z Windows 8, a płacenie za portowanie różnych aplikacji, to sytuacja, na której utrzymanie nie stać nawet Microsoftu z ich głębokimi kieszeniami. Poziom sprzedaży nowych produktów w żaden sposób nie usprawiedliwia wysiłku tworzenia na nie oprogramowania. Gdyby nie Windows 7 i wsteczna kompatybilność Microsoft nie miałby żadnego rynku.

 

Na swoim kluczowym rynku Windows 8 też nie radzi sobie dobrze. Twórcy sprzętu i Wall Street kolektywnie minimalizowali znaczenia słabnącej sprzedaży PC-tów obwiniając o to oczekiwanie konsumentów na właśnie nowy system. Oczekiwano, że dzięki niemu w IV kwartale i w I przyszłego roku sprzedaż tych komputerów podskoczy o 5-10%. Powrócą dobre czasy. Jeszcze niepotwierdzone wyniki wskazywały jednak, że dzieje się dokładnie na odwrót.

 

I wtedy przyszły pierwsze rzetelne badania na temat stanu rynku PC-tów przeprowadzone przez Joanne Feeney z Longbow Reasearch. Twierdzą one, że sprzedaż laptopów w IV kwartale pozostanie bez zmian, a desktopów spadnie o 5-10%. Windows 8 wystartował, a sprzedaż spada? Podczas Świąt i Chińskiego Nowego Roku? Poważnie? Przypomnij sobie te wszystkie sceny, gdzie ludzie dosłownie kempingują przed sklepami ze świątecznymi wyprzedażami. A sprzedaż nowego OS-a idzie w dół. Czy to jest dla ciebie akceptacja nowego produktu przez klientów?

 

A więc Microsoft totalnie poległ na rynku telefonów i tabletów i jest widziany tutaj już jako coś, co minęło. Firma może mówić o swojej wyższości technologicznej cały dzień, a klienci i tak tego nie kupią. Windows 8 obniża ilość sprzedawanych PC-tów, a będzie to miało też konsekwencje dla ich linii systemu na serwery – od lat tracącym na popularności w zastraszającym tempie. Żeby powstrzymać ten trend po straceniu większości rynku serwerów, Microsoft podjął nieprzeniknioną w swej złożoności decyzję i wrzucił dotykowy interfejs także jako przymusowy na Windows Server 2012. Czy to nie jest skrajnie jaskrawy przykład jak bardzo pogubiony jest Microsoft w tym co robi?

 

Żeby naprawić sytuację Ballmer nie zmierzył się z prawdziwymi problemami, które toczą jego firmę. Nie widzi powodu dla którego jego innowacje nie tylko nie potrafią napędzać rynku, ale także niszczą rynek dla wcześniej bezpiecznych produktów. Nie zapowiedział także żadnych nowości na przyszłość, na które rynek mógłby czekać. Zamiast tego znalazł sobie kozła ofiarnego i zwolnił Steve’a Sinofskiego i stwierdził, że sprzedać Surface jest „skromna”. Sprzedaż iPadów nie jest skromna. Sprzedaż iPhone’ów nie jest skromna. Sprzedaż telefonów z Androidem nie jest skromna. Sprzedaż tabletów z Androidem jest skromna tylko w porównaniu do produktów Apple. Sprzedaż Surface też nie jest skromna, jest to absolutna katastrofa.

 

Wracając jednak do pochwały Sinofskiego przez Ballmera. Powiedział on, że koleś dał z siebie wszystko, wykonał świetną robotę i wziął na siebie odpowiedzialność (zapewne za błędne decyzje Ballmera). Reszta cytatu dotyczy tego jak świetnie zintegrowane są produkty Microsoftu. Wszystko ze sobą współpracuje. W zasadzie można o tym myśleć jak o jednym urządzeniu, które będzie z sobą coraz bardziej nierozrywalnie związane. Super.

 

Jeżeli posiadasz iPhone’a, iPada, telefon lub tablet z Androidem, to nie będą one współpracowały dobrze z produktami Microsoftu, celowo jako wynik polityki Microsoftu. Nie możesz mieć na nich MS Office, nie możesz ich właściwie zintegrować z ofertą MS Server 2012 i nie możesz na nich uruchomić tych kilku programów z Windows 8/RT, które gdzieś tam są. Na pewno nie uruchomisz na nich Halo 4, a jednak mają taką ofertę programów, która bagatelizuje to co Microsoft ma do zaoferowania, nie porównując już nawet biblioteki muzyki i filmów, które są bezkonkurencyjne. Jeżeli zrezygnujesz ze swojego iPhone’a, iPada, telefonu i tabletu z Androidem, możesz znaleźć się pośród tych 2% lojalnych klientów, którzy kupują wszystko co Microsoft wyda i cieszą się z życia bez nie-Microsoftowych produktów.

 

Tak się jakoś dziwnie złożyło, że 98% rynku nie czuje się zachwycona pomysłem porzucenia wszystkich swoich dotychczasowych produktów. W zasadzie widać, że dzieje się wręcz na odwrót. Sprzedaż Windows 8 jest malutka, a rynek docelowy jakoś nie chce płacić więcej, za mniej funkcji, tylko po to, żeby mieć nowy OS o „skromnej” sprzedaży i bez aplikacji. Nie bez powodu. Zrezygnujesz z iTunes i całego swojego dorobku zakupionej muzyki, filmów i programów telewizyjnych? Aplikacji dla Androida i iOS-a, które nie mają swoich odpowiedników w ekosystemie Microsoftu? A to wszystko wydając na urządzenie jeszcze więcej pieniędzy, niż konkurencyjne rozwiązania? Czego tu nie kochać? Dlaczego jakiś klient mógłby nie chcieć jeszcze raz kupić całej swojej biblioteki tylko po to, żeby móc zmigrować na Surface?

 

Jakoś tak ludzie nie tylko tłumnie stoją z boku, co więcej klienci którzy wcześniej kupili komputer z Windowsem i z niecierpliwością czekali na aktualizację, albo zdecydowali się tego nie robić, albo już dawno przeszli na inne rozwiązania. Cała ta spirala monopolistycznych praktyk zabiła Windows Phone’a z niskim udziałem rynkowym oraz nie pozwoliła wystartować tabletowi Surface, a cały rynek OEM-ów panicznie szuka alternatyw dla Windowsa. Microsoft całkowicie odpuścił sobie jakiekolwiek szanse na adaptację Windows 8 na rynku biznesowym. Oznacza to, że wszystkie dobra, które przyszły z Windows Server 2012 (zakładamy, że jakieś są), będą użyteczne tylko dla komputerów z Windows 8 (tak jak ostatnie 4-5 generacji). Microsoft jest niczym, jeżeli jest nieprzewidywalny.

 

Android i iOS nie tracą rynku na rzecz Microsoftu. Przeciwnie – zmniejszają sprzedaż Windows 8. Oznacza to, że i MS Server 2012 będzie miał mniejsze znaczenie dla konsumentów. OEM-y są zmotywowani, żeby pchnąć cokolwiek poza Microsoftem. Mamy już całe pokolenie, które używa tabletów bez niczego od Microsoftu. Używa Dokumentów Google zamiast MS Office, Gmaila zamiast Outlooka lub Exchange’a.

 

Mogłoby używać rzekomo fajnego Office 365, ale jakoś nie chce wydawać pieniędzy na pełną licencję biurkowego MS Office, która jest wymagana. Są sposoby, żeby płacić za usługę jako samodzielną aplikację, ale nikt tego nie robi. Cała ta integracja Windows 8 z chmurą nie przynosi ci żadnego pożytku, jeżeli nie używasz Windows 8. Firmy potworzyły usługi w chmurze i klienci ochoczo do nich przyszli. Microsoft stworzył swoją chmurę i dziwi się, że nikt już nie chce kupować jego drogich biletów, zwłaszcza jeżeli nie pozwalają ci już one przenigdy skorzystać z innych rozwiązań.

 

W końcu spirala śmierci dla Microsoftu rozkręca się na dobre, a władza na szczytach robi wszystko co w jej mocy, żeby jeszcze przyspieszyć ten proces. Ktokolwiek ośmieli się zwrócić uwagę, że cały system się zapada, albo jeszcze gorzej – zaproponuje alternatywę, zostanie „wysimonskowany” z firmy. Czy raczej „wyguggenheimerowany”? W każdym razie Microsoft nie jest skłonny do zmian i jest to bardzo dobrze widoczne. Nawet gdyby chcieli, to stanowią taką kulturę, która nie jest do tego zdolna. Co było powolnym wykrwawianiem się na rynku, jest teraz istnym postrzałem, a marketingowcy nie wiedzą co się dzieje, a jednocześnie są nieprzejednani i krótkowzroczni w swoich działaniach. Game over, ostatnie podrygi jeszcze trochę potrwają, ale nie zmienią rezultatu. Microsoft zawiódł.

 

http://semiaccurate.com/2012/11/14/microsoft-has-failed/

 

P.S. Jeżeli ktoś jeszcze nie ma dosyć kopania leżącego, to zapraszam do przeczytania tej anglojęzycznej recenzji.

63 » odpowiedzi dla wpisu “Microsoft zawiódł”


  1. 1 netruitus

    Jak zobaczyłem tą wiadomość na moim RSS w moim smartfonie to aż musiałem wejść, przeczytać, zarejestrować się i bić brawo w postaci tego komentarza. Jestem naprawdę dumny, że ktoś wreszcie poświecił czas by w „skrócie” opisać jak dużego samobója firma MicroSoft sobie strzeliła. Trzymam kciuki za rodzinkę linuxową.
    Pozdrawiam.

  2. 2 basior

    Ciekawy artykuł. A ja nie tak dawno przesiadłem się na Kubuntu, bo mnie M$ wkurzył, właśnie tym, co opisałeś. :)

  3. 3 frk

    Jak zobaczyłem tą wiadomość na moim RSS w moim smartfonie to aż musiałem wejść, przeczytać, zarejestrować się i bić brawo w postaci tego komentarza. Jestem naprawdę dumny, że ktoś wreszcie poświecił czas by w „skrócie” opisać jak dużego samobója firma MicroSoft sobie strzeliła. Trzymam kciuki za rodzinkę linuxową.
    Pozdrawiam.

    Tja samobója.

  4. 4 QkiZ

    Artykuł fajnie się czyta i szczerze chciałbym aby się ziściły przepowiednie autora, ale sądzę że M$ łatwo broni nie złoży. Ale każda porażka M$ jest dla mnie źródłem uśmiechu. Ale dziwić może decyzje które podejmują ostatnim czasem. Firma z tak dużym doświadczeniem nie powinna popełniać takich błędów.

  5. 5 reVis

    Artykuł jest mocno tendencyjny. Na mój gust MS przegapił swoją szansę i za opóźnienie w stosunku do reszty rynku mobilnego zapłaci. Ich strata.
    Co do Windows 8… aż tak źle nie jest. Jest inny i wielu to boli. Przecież nikt nie każe pisać aplikacji tylko pod Metro. Nikt nie wymusza korzystania tylko z paneli dotykowych. Za dużo tu jadu i wyssanych z palca teorii. Kwestia otwartości? MS zawsze przesadnie tego pilnował, to fakt… Ale Apple jako kontrprzykład? Wolne żarty. Bardziej zamkniętej firmy nie znam. Udało się im przy tym jedno. Ìch produkty stały się modne, a to potężna siła.

  6. 6 faj3r

    Tak. Microsoft strzelił sobie samobója. Stoi na skraju bankructwa. Lepiej, ludzie go nienawidzą tak, że imię Billa Gates jest w USA Synonimem idioty, a wszyscy pracownicy firmy mają ochronę, żeby nie zatłukł ich tłum pomstujący na ulicach… a Czerwony Kapturek był chłopcem i wylądował jako pierwszy na księżycu.

    …to, co jest naprawdę smutne, to to że na portalu poświęconym Linuksowi i wolnemu oprogramowaniu poświęca się czas na wypisywanie tekstów o tej długości na temat… Microsoftu. Jaki to jest zły, jaki to jest bezczelny, jaki to zły system operacyjny produkuje, jakie to błędy popełnia, jak to jest źle zarządzany, a Steve Ballmer nie ma pojęcia o zarządzaniu przedsiębiorstwem i nie poradził by sobie ze stoiskiem z ołówkami.
    Ludzie, obudźcie się w końcu. Co Wam daje prawo krytykowania zasadności polityki firmy, która zatrudni ludzi, którzy zęby zjedli na marketingu i elektronice? Tacy mądrzy jesteście? Ciekawe czemu nie pracujecie wszyscy w zagranicznych firmach na wysokich stanowiskach. Żeby dojść do pozycji Steve’a Ballmera, trzeba zrobić coś więcej niż przynosić kawę swojemu szefowi a na spotkaniach pokazywać ładną prezentację, wiedzieć s kim pójść na golfa i komu postawić (…i znać wujka, dobrego przyjaciela Prezesa)

    Microsoft jest WIELKI. Jest i będzie jeszcze bardzo długo. A takie olbrzymy (wbrew ludowym przysłowiom) szybko, łatwo i z byle powodu się nie obalają. Ktoś z Was ma pojęcie o ekonomii? Taka korporacja robi to co:
    1. przynosi jej zysk
    2. powoduje spadek zysku u konkurencji
    3. „zapycha półkę” nawet ze stratą, ale nie pozwalając wejść na to miejsce konkurencji

    Tak działa dzisiejszy rynek. Nie jest ważne, czy telefon z Windowsem jest dobry. Nie jest ważne, czy jest lepszy od Samsunga z Androidem lub iPhona. Ważne jest aby go sprzedać i wmówić ludziom, że go lubią. I uwierzcie – da się. Bo osób nie ulegających wpływom mód i reklam i wyciągających swoje własne wnioski jest nikły procent na świecie, co pokazuje bardzo dobrze sukces Apple, które sprzedało za ogromne pieniądze ludziom bardzo ładny telefon- smartfon… niemogący wysyłać mms’ów (to tylko jeden z przykładów, nie będę ich mnożyć bo to nie na temat, a sprzęt Appla znam z autopsji bardzo dobrze).

    Windows 8 się sprzeda. Wolniej, szybciej, ale się sprzeda. Dlaczego? Bo ludzie boją się słowa Linux. Boją się słowa Mac OS X (dalej myśląc, że nie będą mogli na nim odtworzyć swoich dokumentów czy zdjęć „z Windowsa”) pomimo, że mają iPhona i iPoda w domu. …A sprzedawcy i producenci komputerów bardzo nie lubią kiedy klient się boi, więc będą wciskać im Windowsa 8 bo słowo „Windows” to bezpieczeństwo. To stara dobra przystań. To coś, co (jak im się wydaje) znają. A to, że spory procent potem będzie tam instalować tymi czy innymi sposobami Windowsa 7, to ani dla Microsoftu ani dla producentów nie będzie miało żadnego znaczenia, bo producent sprzeda sprzęt a Microsoft sprzeda system i pokaże to w swoich słupkach na konferencji prasowej.

    A telefony? Że Windows 8 kiepski jest w urządzeniach mobilnych? I co z tego? To nadal Windows i to nadal Nokia. Brandy otwierające drzwi i umysły. To siła marki. A jak mi ktoś zaraz napisze, że „to nie wszystko” to polecam się zorientować jakie pieniądze firmy wydają na budowanie marki i niech się zastanowi dlaczego.

    Przestańcie w końcu wieszczyć Microsoftowi zagładę. Czytam takie teksty od lat i nic z tego nie wynika. Każda ich „porażka” prędzej czy później przynosi im miliony czy tego chcecie, czy nie. Bo nawet jeżeli uważacie, że systemów operacyjnych robić nie potrafią, to pieniądze robić umieją.

    Zajmijcie się propagowaniem Linuxa, wolnego oprogramowania. Podejdźcie do tematu propagując pozytywne idee, a nie siejąc hate’rstwo do konkurencji. To do niczego dobrego nie prowadzi.

    Pokażcie, że społeczność Linuksowa jest inna – że liczy się tu pomocna dłoń i społeczność. A tekstami, jak powyższy (nawet jeśli większość z tego co jest tam napisane to prawda, lub prawie-prawda) dobrego PR’u sobie nie robicie – i przy okazji wszystkim nam.

  7. 7 Ja

    Temat bardzo pozytywny i na czasie, to się własnie dzieje :)

  8. 8 Ghaxz

    Co konkretnie Win8 ma takiego, że programiści gier się buntują?

  9. 9 mazdac

    z częścią się zgodzę: metro w winserwer to pomyłka, korzystanie bez dotykowego ekranu na tradycyjnym sprzęcie to maskra, gdyby tego nie ruszali to 8 i winserwer byłyby bardzo udanymi systemami. w linuksie jest o tyle lepiej, że najczęściej są alternatywne DE – ja używam mate, bez tego przeklinałem unity, kde4 i gnomy 3 tak samo jak metro. na pewno coś się zmienia, ms traci na znaczeniu ale to nie oznacza że nie może jeszcze zamieszać.

  10. 10 LeM

    W tej notce jest 0 (słownie:Zero) informacji o Ubuntu. I tak ma być, nieprawdaż? Pozdrawiam „Ubuntu.pl”

  11. 11 salvadhor

    Microsoft stać na nietrafione decyzje i produkty. Tak samo jak stać jest ich na zapychanie rynku swoimi produktami, tylko po to, żeby leżakowały na półkach i ew. rzucały się w oczy. Marka Windows wyryła się już tak głęboko w świadomości sprzedawców i użytkowników, że wręcz nie zwraca się już na nią uwagi przy zakupie sprzętu – po prostu TO COŚ (pojmowanie systemu operacyjnego przez zwykłego usera) zawsze jest zainstalowane na laptopach/desktopach/itp. Umowy z producentami sprzętu (ktoś wie, jaką mają treść?), zabieganie o utrzymanie zamkniętych standardów w szkołach/urzędach/placówkach (często w postaci ‚charytatywnego’ rozdawania produktów), dalsze rycie w świadomości dorastających przyszłych użytkowników, przy jednoczesnym maksymalnym utrudnianiu życia ceniącym wybór ludziom. Którzy w końcu się kiedyś zniechęcą i przestaną próbować (wybór alternatywnej przeglądarki, zaszyty w sprzęcie Secure Boot blokujący uruchamianie innych systemów niż Windows, ‚standardy’ MS Office itp., itd.) produktów innych, niż z puli Microsoftu.

    Zatem, Microsoft to nie warzywniak osiedlowy, który upada po wybudowaniu obok wielkopowierzchniowego marketu. To raczej właśnie market, a zagrozić mu może tylko świadomość konsumentów, którzy będą wybierali małe sklepy z żywnością zdrową, wiadomego pochodzenia. To samo przekłada się na rynek IT – oprócz gigantów sprzedaży typu Apple i Samsunga (iOS i Android), którzy robią to, by zarobić, to inne rozwiązania dla dobra ogółu mogą zaistnieć i zacząć funkcjonować na co dzień (choćby bezstresowa wymiana dokumentów z urzędami), tylko trzeba wzbudzać świadomość użytkowników. Co czasem, niestety, może przypominać skuwanie płytek ceramicznych z żelbetonu :)

  12. 12 laybythesea

    W tej notce jest 0 (słownie:Zero) informacji o Ubuntu. I tak ma być, nieprawdaż? Pozdrawiam „Ubuntu.pl”

    Fe-lie-ton :)

  13. 13 posadzka

    A co z Kinectem? Czy to nie był/jest gigantyczny sukces?

  14. 14 faj3r

    Kinekt jest sukcesem, podobnie jak XBOX 360, ale o sukcesach Microsoftu na portalach Linuksowych się nie pisze, bo a nóż ktoś pomyśli, że „nie taki diabeł straszny…” ;-)

    Wiecie co, myślę, że po prostu wielu z nas brakuje do tych tematów dystansu. zgodzę się z salvadhorem, że potrzebne jest budowanie świadomości, natomiast mówmy po prostu prawdę i nie bawmy się w Gazetę Wyborczą robiąc sensacje z niczego i wyrywając słowa z kontekstu. Bądźmy obiektywni. Windows nie jest złym systemem. Windows jest źle prowadzonym systemem, bo jest prowadzony z punktu widzenia monopolisty: bierz co dają i bądź zadowolony, bo i tak nie masz alternatywy.
    Nie negujmy wszystkiego co MS robi. Sposób w jaki to robi są często kontrowersyjne – ale umówmy się – zgodne z prawem i logiką z punktu widzenia ekonomii.

    Pamiętajmy o jednym:
    - Windows jest produktem FIRMY Microsoft.
    - Linux jest produktem społeczności

    …a co jest podstawowym celem każdej Firmy? Zarabiać pieniądze. I nie dziwmy się, że Microsoft to robi w każdy możliwy dostępny sposób, bo tego wymagają od zarządu jego udziałowcy. Jak odmówią, to wymieni się ekipę, a Microsoft zostanie.

    Wiem, że powtórzę to co już napisałem, ale myślę, że warto było by zmienić podejście: odpuścić sobie krytykę i komentarze pod adresem Microsoftu, bo to robi również nam zły PR. Jest to model zachowania typowo szczeniacki i promowany w Polsce przez pewna partię prawicową ;-)

    Weźmy się za propagandę pozytywną. Weźmy się za to o czym pisze salvadhor, za wzbudzanie świadomości użytkowników, ale od tej dobrej i pozytywnej strony. Wiem, jest to trudniejsze, bo ponarzekać każdy u mnie, nawet na temat na którym się nie zna, a żeby coś polecać, trzeba się na tym choć trochę znać, ale uważam, że warto.

  15. 15 Mariusz Kędziora

    Kiedy doczytałem do „Steve Sinofsky został obwiniony tym razem za porażkę Windows 8″ to już odechciało mi się czytać dalej, bo wiedziałem, że jak na początku są takie bzdury/domysły to dalej na pewno nie będzie lepiej :) a pewnie jeszcze więcej domysłów i bzdur się pojawi…

    Słabą wolę jednak mam, bo pociągnąłem dalej, ale jak dotarłem do „Microsoft ma trzy linie produktów, które stanowią podporę dla wszystkiego: Windows, Windows Server, Windows Mobile/Phone/czy-jak-to-nazwą-w-tym-tygodniu.” – to stwierdziłem, że jednak sobie odpuszczę :) Bzdura, bzdurę pogania… :)

  16. 16 heniek

    Niestety to co pisze autor to tylko jego marzenia….MS tak mocno stoi w firmach ktore daja mu najwieksze zyski (umowy enterprise za miliony zl..) ze chwilowe zachwianie ma rynku nic mu nie zrobic. Nowosci w serwerze2012 dotyczace glownie virtualizacji mocno zblizyly MS do glownego konkurenta VmWare i a sposob licencjonowanie itp spowoduje ze coraz czesciec hyperv bedzie rozpatrywane jako platforma wirtualizacyjna w firmach. Mozna by tak pisac o wielu produktacj MS (echange, sharepoint itd..) a to ze pare osob mniej kupi windowsa 8 to nie wiele znaczy…ludzie i tak przejda na 8 po doinstalowaniu aplikacji udajacych Start…Podsumowujac, to tekst jest tylko pragnieniem jakiegos geeka linuxowego/macosowego o zniszczeniu „zlego” MS..Zebym nie byl posadzany o bycie fanbojem MS to dodam ze na co dzien na laptopie korzystam z Linuxa juz od wielu lat…

  17. 17 CJack

    Artykuł hejterski, zaniża poziom serwisu.
    Sam używam Linuxa zawodowo i prywatnie. Oczekuję, że znajdę tutaj coś więcej niż potencjalny flame-war.
    Daje minusa, nie polecam.

  18. 18 andrzej88

    Przepraszam, ale nie mogę dłużej nie reagować. Makson pisze strasznie tendencyjne artykuły. Manipuluje informacjami i wręcz fanatycznie głosi porażkę microsoftu. Bardzo mnie się to nie podoba. Mimo, że lubię linuxa zdecydowanie odradzam wierzenie takim osobom.

    Polecam czytanie felietonów również z innych serwisów, gdzie informacje przekazywane są na chłodno. Lub też „poniedzielnik”, który jest rzetelniejszy.

    Mój ulubiony cytat:
    „Najpierw Valve publicznie zrównało z błotem Microsoft, a potem zostało wsparte przez Blizzard. Inne wielkie firmy także prywatnie wypowiadają dużo gorsze opinie na temat Microsoftu i Windows 8.”
    Proponuję zacząć od weryfikacji tej informacji. Co tak faktycznie powiedział Blizzard o Windowsie 8. I zbudowanie sobie własnej opinii na ten temat.

    Apeluję też do Administratorów forum o negację tego typu artykułów. Czytelnia zaczyna kojarzyć mi się nieprzyjemnie z agresywnym wyrzucaniem żali do Microsoftu. Społeczność Ubuntu ze słowem „ślepota, polityka, fanatyzm”. W moim osobistym odczuciu szkodzi to wizerunkowi Linuxa i idei Ubuntu. Popieram wszystkie osoby mające rozsądek, odwagę i chęć krytycznego wypowiedzenia się o autorze artykułu, który moim zdaniem nie pierwszy raz uprawia tu w czytelni politykę.

    Pozdrawiam społeczność Ubuntu

  19. 19 tomangelo

    Windows jeszcze długo będzie miał nienaruszalną pozycję. Jeden – obecne już na rynku programy. Wiele programów nie ma pełnoprawnego odpowiednika na Linuxie, jak np. Flash (program, nie wtyczka). 2 – marka. Mówiąc Windows każdy użytkownik komputera będzie wiedział co to. Powiesz Macintosh – część będzie wiedzieć o co chodzi. Powiesz Linux – nie lepiej niż Mac, a z tych co coś słyszeli o tym systemie mogą jeszcze powiedzieć „Mnie nie interesuje konsola, ja chcę mieć internet, chcę grać”. Tak samo z Nokią, więc WP za szybko też nie umrze. Trzecie – problemy ze wsparciem producentów sprzętu. Według tego tekstu wszystkich producentów ciągnie do Linuxa, mają dość Windowsa, ciekawe tylko czemu sterowniki są mocno w tyle? Jakim cudem wiele osób wciąż ma problem z niektórymi kartami sieciowymi? Czwarte – gry. Gry obecne na Linuxie są nawet ciekawe, jednak ile jest tutaj natywnie wypuszczonych „hitów”? Ile jest na Linuxie gier o których było dość głośno? Windows = mam DX, mam najnowsze sterowniki, mogę wiec grać. Linux – muszę znaleźć na jakiej wersji WINE gra chodzi najlepiej, zainstalować tą właśnie wersję, pobawić się ustawieniami WINE, doinstalować dodatkowe pakiety i może będzie działać.
    Przy okazji, co do tekstu „[...]stał się firmą, która musi płacić różnym developerom, żeby portowali na ich system” – z jakiej platformy programiści portują programy na Windowsa? Czyżby Photoshop był tylko portem z Linuxa czy OS X? ” Od czasów Visty nie było systemu tak powszechnie nieakceptowanego jak Ósemka.” Od czasów Visty był tylko 7. Czemu nie podano jako przykład jakiejś wcześniejszej edycji? Czyżby wcześniej były systemy bardziej niechciane niż 8? Ale czy gdyby umieszczono fragment że jednak był jakiś bardziej niechciany system niż Win 8 to czy to nie byłby samobójczy gol autora?
    W celu popularyzacji Linuxa należy nadrobić braki wypisane wyżej. Przyciągnąć programistów, którzy będą tworzyć oprogramowanie, które będzie powoli przyciągać użytkowników. Im większy udział Linuxa na rynku, tym większa szansa na porządne wsparcie od producentów sprzętu, co przełoży się na lepsze oprogramowanie dla sprzętu, co znów przyciągnie użytkowników. Efekt śnieżnej kuli. No i popularyzować Linuxa wśród osób nieznajacych Linuxa, bądź też myślących że to tylko konsola i nie będą używać systemu, gdzie do instalacji należy wpisywać w konsole całe litanie.

  20. 20 roslinek

    Ogólnie to:

    Jeszcze nie dawno Ubuntu przez implementacje Unity leżało i kwiczało ciągle się wieszając do tego stopnia, że używałem „7″ przez jakieś pół roku…

    M$ ma taką politykę, że dobry stabilny system wypuszcza co 2/3 produkty, więc na pewno się odkuje…

  21. 21 asdf

    w komentarzach zawsze sie znajdzie paru geekow co to bez „findofsa”, „fłotoszopa z torrentu” nie wyobraza sobie świata… ale prawda jest taka, ze pozostali, czyli normalni konsumenci, sa znudzeni.

    Android, iOS, to są dla nich nowe doswiadczenia, a co za tym idzie, nowe przyzwyczajenia. Sa one ładne i proste, inne i … modne

    Po dwóch dekadach dominacji w erze PC Microsyf odchodzi w zapomnienie. Rutyna zabija, bardzo to prawdziwe w przypadku Microsyfu.

  22. 22 asdf

    a najlepsze komentarze są tego typu : „żeby mnie nie posądzić o bycie fanboyem MS, to w domu uzywam Linuxa”

    przebija nawet słynne „nie jestem rasistą, ALE..”

    lemingom sie chyba portale pomyliy… to nie jest technologia.gazeta.pl

  23. 23 mario_7

    Artykuł hejterski, zaniża poziom serwisu.
    Sam używam Linuxa zawodowo i prywatnie. Oczekuję, że znajdę tutaj coś więcej niż potencjalny flame-war.
    Daje minusa, nie polecam.

    Przepraszam, ale nie mogę dłużej nie reagować. Makson pisze strasznie tendencyjne artykuły. Manipuluje informacjami i wręcz fanatycznie głosi porażkę microsoftu. Bardzo mnie się to nie podoba. Mimo, że lubię linuxa zdecydowanie odradzam wierzenie takim osobom.
    (…)
    Apeluję też do Administratorów forum o negację tego typu artykułów. Czytelnia zaczyna kojarzyć mi się nieprzyjemnie z agresywnym wyrzucaniem żali do Microsoftu. Społeczność Ubuntu ze słowem „ślepota, polityka, fanatyzm”. W moim osobistym odczuciu szkodzi to wizerunkowi Linuxa i idei Ubuntu. Popieram wszystkie osoby mające rozsądek, odwagę i chęć krytycznego wypowiedzenia się o autorze artykułu, który moim zdaniem nie pierwszy raz uprawia tu w czytelni politykę.

    Pozdrawiam społeczność Ubuntu

    1. Jest to tłumaczenie artykułu napisanego w innym serwisie.
    2. Makson pisze artykuły w sposób jaki uważa za słuszny. Nie ma w nich kłamstw, są za to jego przemyślenia i opinie.
    3. Z chęcią opublikujemy też inne artykuły – zachęcam do pisania. :)

  24. 24 asdf

    To wcale nie szkodzi wizerunkowi „Linuxa” (arghhh) … na Twoje szczęście, chyba teraz ta forma jest poprawna

    A artykuły Maksona są bardzo dobre :) to miła odmiana od faktycznie istniejacej tendencji do zakłamywania rzeczywistości przez MS i wielbicieli

    To że firma upada, to jest powod by sie obrażac na autora, ktory tłumaczy artykul czy przedstawia ci suche liczby na podstawie ktorych mozliwa jest tylko jedna prognoza?

    za pół roku się jeszcze więcej wyjaśni, choć sytuacja bedzie dopiero jasna za rok.

  25. 25 asdf

    dziekuje Makson za pisanie prawdy!

    pozdrawiam ekipe ubuntu.pl

  26. 26 Gnome2orDeath

    faj3r
    A takie olbrzymy (wbrew ludowym przysłowiom) szybko, łatwo i z byle powodu się nie obalają. Ktoś z Was ma pojęcie o ekonomii? Taka korporacja robi to co:
    1. przynosi jej zysk
    2. powoduje spadek zysku u konkurencji
    3. „zapycha półkę” nawet ze stratą, ale nie pozwalając wejść na to miejsce konkurencji

    Mylisz się. Przykład? Korporacja COMMODORE z końca ubiegłego wieku, olbrzym, potentat a przez głupotę kierownictwa zniknęli ze świata IT.

    -

    Do autora – Dobry tekst, dawaj więcej!

  27. 27 admo

    Jak zobaczyłem tą wiadomość na moim RSS w moim smartfonie to aż musiałem wejść, przeczytać, zarejestrować się i bić brawo w postaci tego komentarza. Jestem naprawdę dumny, że ktoś wreszcie poświecił czas by w „skrócie” opisać jak dużego samobója firma MicroSoft sobie strzeliła. Trzymam kciuki za rodzinkę linuxową.
    Pozdrawiam.

    No, trzeba było wejść. Tylko szkoda że przez komputer, bo w dobie urządzeń mobilnych (o których autor się tak rozpisuje) strona nie jest dostosowana do smartfonów:/
    Ludzie, zróbcie coś z tym… Nawet pudelek ma wersję mobile.

  28. 28 admo

    Dla programistów Windows 8 też jest koszmarem. Gry z najwyższej półki są tą rzeczą, w której Microsoft ciągle nie ma konkurencji, ale wygląda że i na tym mu niespecjalnie zależy. Windows 8 zrobił swoje, żeby nakręcić społeczność programistów gier. Najpierw Valve publicznie zrównało z błotem Microsoft, a potem zostało wsparte przez Blizzard. Inne wielkie firmy także prywatnie wypowiadają dużo gorsze opinie na temat Microsoftu i Windows 8. Nikomu nie podoba się to co Microsoft robi, niektórzy po prostu nie mówią o tym publicznie.

    Jakie inne firmy? Gdzie się wypowiadały? Co dokładnie powiedziały. Skąd to wiadomo? Chyba, że zniżamy się do poziomu faktu:/

  29. 29 makson

    Szanowni czytelnicy,
    Dziękuję zarówno za słowa zachęty jak i krytykę. Zapewniam, że czytam wszelkie komentarze i biorę je pod uwagę. Kolejny artykuł nad którym pracuję nie będzie na temat Microsoftu, ale jak firmy analityczne podadzą wyniki sprzedaży za IV to na pewno nie zapomnę i o tym wspomnieć na łamach czytelni.

    Dziwić mogą argumenty w stylu: ludzie i tak będą używać Windowsa, bo to jest to coś co znają i nie chcą zmian. Co jak co, ale Windows 8 to jest właśnie taka zmiana, której ludzie nie chcą. Nie będę się jednak nad tym rozwodził, gdyż do dyskusji jest forum, a komentarze są do komentowania.

    Podobnie jednak jak Mario wszystkich z dłuższymi przemyśleniami zapraszam do napisania własnego artykułu.

    Pozdrawiam,
    makson

  30. 30 PL_kolek

    w komentarzach zawsze sie znajdzie paru geekow co to bez „findofsa”, „fłotoszopa z torrentu” nie wyobraza sobie świata… ale prawda jest taka, ze pozostali, czyli normalni konsumenci, sa znudzeni.

    Dobrze wiedzieć kim jestem. Zastanawiam sie, jak doszedłeś do tego, kto jest „normalnym konsumentem”? Dla Twojej wiedzy przez 90% czasu używam Archa, do grania, internetu i programowania, Photoshopa nie lubię, bo wpojono mi w liceum obsługę GIMPa i tak już zostało, ale uważam, że prawie każdy artykuł maksona na temat Microsoftu jest przesadzony. Wyjaśniałem pod poprzednim artykułem dlaczego, nie będę się powtarzał, ale zgadzam się z opinią, że Microsoft nie padnie w pół roku. Widać rysy i pęknięcia, ale za rok zobaczymy jak Microsoft z tego wyszedł.

    a najlepsze komentarze są tego typu : „żeby mnie nie posądzić o bycie fanboyem MS, to w domu uzywam Linuxa”

    przebija nawet słynne „nie jestem rasistą, ALE..”

    lemingom sie chyba portale pomyliy… to nie jest technologia.gazeta.pl

    Zatem użytkownicy Linuksa mają pisać o Windowsie wyłącznie źle, a o Linuksie wyłącznie dobrze? Zastanawiam się co począć z większością Linuksiarzy, którzy robią dual-boot…

    I nie wiem co mają do tego wszystkiego poglądy polityczne.

    @makson
    Jest zmianą, ale niewielką, w porównaniu do przejścia na Linuksa (zmienia się tylko GUI, procedury są wciąż te same). Po miesiącu się przestawią jak nie będą mieli wyboru.

  31. 31 dar3r

    uzywam tylko linxa od 8 lat. od 5lat przestawilem firme na linuxa… a 3 tygodnie temu żona poprosiła o linuxa (mint13 kde) … jestem szcześliwy

  32. 32 Shady

    Świetny artykuł! Miło się go czyta :)

  33. 33 mirekbrnosim

    Tak piszecie i piszecie alem tak generalnie to 98% rynku oprogramowania komputerowego to Microsoft, no co tu będziemy gadać. Nie używałem WIN8, ale do „7″ nie mam nic do zarzucenia. A UBUNTU jest bo coś tam się dzieje. Ale tak generalnie nie pierd_a Microsoft jest i będzie w 98% komputerów, ja tego nie zmienię WY też TEGO NIE ZMIENICIE DLACZEGO? PROSTE- za wiele dystrybucji Linuxa, brak spójności w działaniu, totalny burdel w dystrybucjach linuxowych. I z tym wygrywa MICROSOFT. A wy róbta co chceta i tak 98% wybierze WINDOWSA. Ja bawię się w LINUXA
    ładnych prę lat, to Mandriva, wcześniej czerwony kapelusz. Totalny burdel. Totalna partyzantka.

  34. 34 mirekbrnosim

    No właśnie próbuję, aby mój laptop odpalił, a może, ubuntu z pamięci USB i totalna DUPA, chcesz to masz, albo dupiaty Windows, albo Ubuntu z płyty, GRUBA ,nie, nie będę ingerował w twardy dysk co kończyło się u mnie masakrą twardego dysku. TAK JEST. To kilkanaście lat doświadczeń i pare dysków poszło w dupę. Więc tylko dyskietka startowa, no i to chulało. Ale na dzień dziszejszy to chyba nie możliwe.

  35. 35 mirekbrnosim

    No jak zawsze cenzura działa co złe to się tu nie publikuje. Zawsze tak było. Dlatego wycofałem się z Mandrake. I teraz znowu moje wypowiedzi są kasowane.

  36. 36 windows_user

    Artykuł jest b. słaby, zbudowany na ogólnikach i autor ewidentnie widać, że nie zna branży.

  37. 37 makson

    @mirekbrnosim
    Komentarze przed publikacją muszą zostać zatwierdzone, żeby chronić Czytelnię przed spamem i niedozwolonymi treściami.

  38. 38 mirekbrnosim

    Spamów nie rozpowszechniam, natomiast wyrażam prawdę za co jestem w d_pę kopany

  39. 39 mirekbrnosim

    makson
    Napisałem trochę prawdy o tym systemie, a ty wywaliłeś to co najważniejsze, może moja informacja przetrwa ze dwie godziny bo cenzura gorsza niż za komuny. Właśnie teraz rozpierdaczył mi się twardy dysk po instalce UBUNTU. TERAZ. Ale ja sobie z tym poradzę. Ale GAWIEDŹ z tym sobie nie poradzi. Będą pluli na system. Mam telefon Samsung Galaxy Note i ubuntu woogóle go nie rozpoznaje.
    Da się żyć z tym problemem. Tylko pytanie, dlaczego WIN7 natychmiast go rozpoznaje.

  40. 40 makson

    @mirekbrnosim
    Wszystkie twoje komentarze do tej pory zostały zatwierdzone. Jednak pisanie ich tak seryjnie jeden pod drugim już zaczyna zakrawać na spam.

  41. 41 mario_7

    No jak zawsze cenzura działa co złe to się tu nie publikuje. Zawsze tak było. Dlatego wycofałem się z Mandrake. I teraz znowu moje wypowiedzi są kasowane.

    Lekcja numer 1:
    Pisanie słowa powszechnie uznawanego za obraźliwe z jedną gwiazdką albo kreską zamiast którejś literki, to to samo, co pisanie bez takich trików. Kultura wypowiedzi się kłania.

    Lekcja numer 2:
    Pisanie komentarzy „z mięsem”, albo nieprawdziwych skutkuje zbanowaniem. Niewiele Ci do tego brakuje.

    Lekcja numer 3:
    Problemy z systemem rozwiązujemy na forum, a nie w komentarzach w Czytelni.

    Na koniec ogólna uwaga:
    Nieznajomość systemu, nieumiejętne wykorzystywanie narzędzi w nim się znajdujących, nieumiejętność skonfigurowania ustawień, to nie powody, aby pisać, że system jest zły. To, że masz problem z rzeczami, z którymi większość użytkowników problemów nie ma, to Twój, nomen omen, problem i my z chęcią pomożemy go rozwiązać, o ile nie będziesz zachowywał się jak troll internetowy.

  42. 42 mirekbrnosim

    Piszę pod winem bo nie potrafię sobie poradzić z klawiaturą, w Ubuntu. Może jestem debil, i nie mam
    pojęcia o komputerach. Tylko moje wypowiedzi zostały ocenzurowane. Tak ja jak najbardziej w życiu swoim zawsze zawsze zawsze popierałem systemy komputerowe na bazie UNIXA. A znam systemy od CPM nie wiem, czy komuś to coś daje do myślenia.

  43. 43 Kolos28

    Chyba spory między Windows a Linux nigdy się nie skończą i zawsze zwolennicy jednego OS będą najeżdżać na drugich. Ja nie należę ani do jednych ani do drugich i potrafię obiektywnie stwierdzić co jest złe a co dobre… Windows 8 to świetny system, dużo lepszym niż Windows 7. Bardzo dobrze się na nim pracuję i nie potrzeba sprzętu dotykowego a Metro UI sprawuję się wyśmienicie i wolę je niż tradycyjne menu start, jest bardzo wygodne i przejrzyste a sam system sprawuję się bez zarzutów, dużo lepiej niż Win 7. Wszyscy narzekają na nowości tak samo jest z Unity na Ubuntu, a prawda jest taka że tu i tu jest to posunięcie na wielki + .
    Piszę to bo nie lubię takich artykułów, które są pisane w jednej tonacji by ukazać wyższość jednego systemu nad drugim, siejąc propagandę o upadki Microsoftu. Linux jest świetny i dzięki Androidowi zyskał trochę % w świecie OS ale tylko mobilnym, mimo tego Android w porównaniu do iOS jak i Windows 8 Phone to cienki produkt i coraz więcej osób rezygnuje z niego! Windows 8 to dobre posunięcie ze strony MS a dzięki zjednoczenia go na wszystkie platformy przyniesie mu duży sukces!

  44. 44 mario_7

    mirekbrnosim, jeśli masz jakieś problemy emocjonalne, albo inne trudności z wyrażaniem swoich myśli, to źle trafiłeś – my tutaj takimi rzeczami się nie zajmujemy (vide ilość Twoich komentarzy, które musieliśmy usunąć ze względu na słownictwo). Co do problemów z systemem – już raz napisałem – tutaj dyskutujemy o artykule, a porady techniczne znajdziesz na forum.

    Nie obchodzi mnie to ile masz lat i kiedy kupiłeś swój pierwszy komputer. Obecnie zachowujesz się jak dzieciak, więc tak też Cię traktuję. Ale pamiętaj jedno, moja cierpliwość ma granice.

  45. 45 mirekbrnosim

    Dobra, może przesadziłem ale może wreszcie ktoś mi powie jak mam te klawiaturę uruchomić. Trochę mnie poniosło, KOCHAM LINUXY I TYLE ale od „Mandrejka” trochę czasu minęło. Ja nie wróg tylko pasjonat nadmiernie rozgorzały. Przepraszam za moje warcholstwo. Dość duża przerwa w systemach Unixowych.

  46. 46 mirekbrnosim

    Dobra już się nie pyrgam mam klawiaturę i piszę w UBUNTU i jest wszystko OK !!!
    Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystko przepraszam. UBUNTU chula jak należy.

  47. 47 PL_kolek

    mimo tego Android w porównaniu do iOS jak i Windows 8 Phone to cienki produkt i coraz więcej osób rezygnuje z niego! Windows 8 to dobre posunięcie ze strony MS a dzięki zjednoczenia go na wszystkie platformy przyniesie mu duży sukces!

    Jeszcze nie zdarzyło mi się napotkać informacji jakoby ludzie zaczęli rezygnować z Androida. Też nie słyszałem, żeby był gorszy (albo cienki), ale żadnego z wymienionych systemów mobilnych nie używałem, więc nie oceniam.

    Zjednoczenie może przynieść sukces (jeszcze więcej monopolu, jeszcze mniej wyboru) o ile się uda…

  48. 48 basior

    Już przyzwyczaiłem się, że większość jest w błędzie, świadczą o tym dowody. Nawet dziecko wie, że więcej jest głupich, niż mądrych. Dlatego używam Linuksa.

  49. 49 antyM$

    Windows 8 to świetny system, dużo lepszym niż Windows 7. Bardzo dobrze się na nim pracuję i nie potrzeba sprzętu dotykowego a Metro UI sprawuję się wyśmienicie

    po prostu komedia. Nie wiem czy jesteś świadomy tego co piszesz i czy robisz to z głębokim przeświadczeniem, czy może po prostu udajesz jak kolejny troll prosto z działu PR M$u. Tak czy inaczej, współczuję.

  50. 50 szakisz

    A ja mam mieszane uczucia po przeczytaniu tego artykułu. Widzicie z jednej strony chciałoby się widzieć laptopy z Linux’em na sklepowych półkach. Ja osobiście jestem zadowolony z Ubuntu, na który przesiadłem się po wielu latach pracy z Windows. Niestety „siódemkę” musiałem zostawić na dysku z dwóch powodów:
    1.Mała popularność Ubuntu na rynku gier
    2.W szkołach i urzędach dalej króluje Windows. Taktykę marketingową może i MS ma chamską, ale skutkuje.

    Wniosek: niech zostanie jak jest. Mentalności zwykłego Kowalskiego, który myśli, że komputer=windows i tak nie zmienimy, a za to możemy się cieszyć, podobnie z resztą, jak użytkownicy Mac OS X małą ilością wirusów. Pomyślcie tylko, co by się stało z Linuksem, gdyby zyskał na popularności? Z pewnością mielibyśmy do czynienia z kolejnym komercyjnym potworem.

    Pozdrawiam wszystkich użytkowników Ubuntu i Linux’a w ogóle. Zachęcajcie swoich kolegów, przyjaciół i babcie do zmiany, bo warto, ale jak nie wypali, nie plujcie sobie w brodę. Pamiętajcie, że dobry produkt poradzi sobie bez reklamy :)

  51. 51 flamenco108

    Artykuł podwójnie ciekawy, jeżeli tylko pominąć te części z ocenami. Komentatorzy zwrócili już uwagę na fakt, że ZU nie odróżniają systemów, tylko idą do sklepu i kupują to, na czym się dobrze gra. A jeżeli są z pokolenia wolnego od gierczanego uzależnienia, to i tak wnuczek im mówi, co kupić należy. I tu właśnie najcelniejsza teza tego artykułu: Ubuntu to też system dla geeków. Android rzondzi, bo jest na wzór IOSa całkowicie idiotoodporny. Dwie dekady szkolenia od MS i Appla nie poszły na marne – wydano kupę kasy na pracę nad najistotniejszym aspektem systemu dla Zwykłego Użytkownika: tzw. juzer ekspiriens. Co z tego Panowie Szanowni, że Wy wiecie, że Winda to kupa kupy, kiedy Zwykłego Użytkownika to nie obchodzi. Zwykły Użytkownik to ktoś, kto wydaje 3-5KPLN na taką głupotę jak telewizor – bierne medium, przez które sączy się ludziom do mózgu reklamy przeplatane bzdurami, a coraz częściej jeszcze jest gotów za to płacić solidny, miesięczny abonament prawie jak za komórkę! Czego chcecie od tych biednych ludzi? Od nieszczęśników, którzy wysyłają SMSy po 7PLN szt. podczas tzw. debat telewizyjnych? Że się zachwycą wewnętrzną elegancją konfiguracji Linuxa? Organizacją i czystością kodu? Przecież to SF, to nie istnieje. A Android dostarcza im tego, co doskonale rozumieją: kolorki, błyskotki, fintifluszki. I do tego jest sklepik z oprogramowankiem, można pograć, neta poczytać czasem, jak się znudzi jutuba… I o to chodzi. A pod spodem jest jakiś tam Linux. I o to właśnie chodzi.
    To jest najcelniejsze spostrzeżenie tego artykułu. Można z tym dyskutować, ale wydaje mi się, że Android wprowadził otwarte oprogramowanie na równą stopę z akolitami Microsoftu. W tym sensie jest to upadek. Roma locuta, wpuściła barbarzyńców. Pytanie tylko, czy teraz Rzymianie zapuszczą brody, czy barbarzyńcy założą togi? To się jeszcze nie rozstrzygnęło. Ciekawe rzeczy wciąż na nas czekają.

  52. 52 PL_kolek

    Pytanie tylko, czy teraz Rzymianie zapuszczą brody, czy barbarzyńcy założą togi? To się jeszcze nie rozstrzygnęło. Ciekawe rzeczy wciąż na nas czekają.

    Popatrz tylko ile ROMów z Androidem na niewspierane przez producentów telefony powstało z udziałem zapaleńców. To bezpośredni skutek otwartości kodu.

    Windows 8 to świetny system, dużo lepszym niż Windows 7. Bardzo dobrze się na nim pracuję i nie potrzeba sprzętu dotykowego a Metro UI sprawuję się wyśmienicie

    po prostu komedia. Nie wiem czy jesteś świadomy tego co piszesz i czy robisz to z głębokim przeświadczeniem, czy może po prostu udajesz jak kolejny troll prosto z działu PR M$u. Tak czy inaczej, współczuję.

    Tak ciężko zaakceptować, że komuś może się podobać nowy system czy nowy interfejs? Sam słyszałem opinie, że nie takie Metro straszne jak je malują. Trolla ja tu widzę, ale po „naszej” stronie.

    Pomyślcie tylko, co by się stało z Linuksem, gdyby zyskał na popularności? Z pewnością mielibyśmy do czynienia z kolejnym komercyjnym potworem.

    Też się tego obawiam, ale póki kod jest otwarty, póty programiści w grze i duży wybór dla końcowego użytkownika. Dobrze, że są ludzie, którzy nie uważają mnogości dystrybucji za bład. Kibicuję Ubuntu, żeby się wybiło i zdobyło rzesze użytkowników, ale liczę, że za tym pójdą korzyści dla innych dystrubucji.

  53. 53 Miki

    Kinekt jest sukcesem, podobnie jak XBOX 360, ale o sukcesach Microsoftu na portalach Linuksowych się nie pisze, bo a nóż ktoś pomyśli, że „nie taki diabeł straszny…” ;-)

    Kinekt to na razie tylko sukces propagandowy, a XBOX to działanie zabierające dochody konkurencji. Ani jeden ani drugi nie są dochodowe. Microsoft dokłada do nich po to aby nikt nie odchodził od ich ekosystemu. Zarabiają na samym systemie i Office.

  54. 54 PiotrM

    Szanowne Panie i Panowie. To czego od dawna nie przeczytałem a naprawdę warte jest wspomnienia to NIESAMOWITY postęp Linuksa w ciągu ostatnich 10 lat. Wiem co mówię, w 2000 roku uruchomienie X-ów sprawiało mi dużo problemów, uzyskanie dźwięku było prawdziwym wyzwaniem a o obsłudze drukarki innej niż PostScript-owa lub skaneru można było zapomnieć. Pomijam już to, że normą było to, że skonfigurowanie dźwięku dla jednej aplikacji powodowało, że przestawał on działać w innej.

    Z perspektywy widać, że na naszych oczach dokonała się rewolucja i open source / free software (w szczególności mam na myśli Linuksa), w ogóle MOŻE konkurować z zamkniętym oprogramowaniem. To że z różnym skutkiem, to sprawa mniej ważna. Ważne jest to, że nie jest bity na głowę w każdej kategorii a w niektórych jest wyraźnie LEPSZY.

    Nie zgadzam się też z niektórymi „wyjadaczami”, którzy powtarzają przestarzałe twierdzenia o tym, że dla zwykłego użytkownika Microsoft jest jedynym i nieświadomym wyborem. Spotkałem się z opiniami ludzi naprawdę dalekich od branży IT, niekoniecznie starannie wykształconych czy bywałych w świecie, którzy mówili (bez jakiejkolwiek sugestii z mojej strony, nie znając mojej opinii na ten temat) cytuję:

    - „Używam prawdziwej przeglądarki [Firefoksa] a nie jakiegoś Internet Explorera”
    - „Zainstalowałem Ubuntu i jestem zadowolony, wszystko działa bez problemu”
    - „OpenOffice jest dla mnie tak samo dobry jak Microsoft Office”
    - „Na Windowsie wszystko trzeba szukać w internecie i potem instalować. Kupiona kamera internetowa mi nie działała a ze skanerem męczyłem się godzinę. Na Ubuntu tylko podłączyłem i mogłem korzystać”

    Natomiast wśród osób, które wiedzą co to Linux większość uważa, że owszem, może ja nie dam sobie z nim rady ale jest on lepszy od Windowsa. Ktoś powie, że to minus, że Linux jest postrzegany jako elitarny. Ja uważam, że to duża zmiana: Windows przestaje być lepszy we WSZYSTKIM. Postrzeganie Linuksa jako „zamiennika Windowsa dla biedoty” jest nieaktualne. Obecnie Linux jest coraz częściej uważany za narzędzie: do poważnych zadań, używane przez lepiej wykształconych i więcej zarabiających, osoby młodsze, z większych miast, liderów, bardziej przyszłościowe, bezpieczniejsze. Jeśli sami nie korzystają z Linuksa, to nie dlatego, że Linux jest słaby, tylko dlatego, że sami czują się za słabi.

    Dlaczego tak szybko przeszliśmy do porządku dziennego nad newsami typu: „Uniwersytet X swój nowy system oparł na Linuksie”? przecież jeszcze 10 lat temu, to było szeroko dyskutowane. Ano dlatego, że teraz to jest OCZYWISTE. I nikt się z tego nie cieszy. Przecież ruch FLOSS (zwłaszcza w obliczu różnych ACTA czy Patriot Act i patentowania oprogramowania) to walka o wolność człowieka. Dziwne.

    PS: Nie widzę żadnego zagrożenia ze strony FLOSS dla biznesu ICT. Piszę to jako właściciel (póki co mikro) firmy programistycznej.

  55. 55 daabuu

    .

    Przestańcie w końcu wieszczyć Microsoftowi zagładę. Czytam takie teksty od lat i nic z tego nie wynika. Każda ich „porażka” prędzej czy później przynosi im miliony czy tego chcecie, czy nie. Bo nawet jeżeli uważacie, że systemów operacyjnych robić nie potrafią, to pieniądze robić umieją.

    Zajmijcie się propagowaniem Linuxa, wolnego oprogramowania. Podejdźcie do tematu propagując pozytywne idee, a nie siejąc hate’rstwo do konkurencji. To do niczego dobrego nie prowadzi.

    Pokażcie, że społeczność Linuksowa jest inna – że liczy się tu pomocna dłoń i społeczność. A tekstami, jak powyższy (nawet jeśli większość z tego co jest tam napisane to prawda, lub prawie-prawda) dobrego PR’u sobie nie robicie – i przy okazji wszystkim nam.

    zgadzam sie w 100%,

    Nie naleze do srodowiska linuksowego ale co jakis czas probuje dac linuksowi kolejna szanse.

    Wrozenie smierci windowsowi, te dumne zapowiedzi „ten rok bedzie rokiem linuksa” tylko zniechecaja do tego srodowiska, sprawia wrazenie ze ludzie ktorzy stoja za tym systemem sa zawistni i nieprzyjazni.
    Co gorsza jesli juz ktos zdecyduje sie na instalacje linuksa, faktycznie odbija sie czesto od calkowicie nieprzyjaznej spolecznosci linuksowej.

    Jako poczatkujacy uzytkownik linuksa probowalem dostosowac go do mojego hardware-u i potrzeb i praktycznie kazda prosba o pomoc na forach linuksowych skutkowala zniecheceniem do systemu ze wzgledu wlasnie na spolecznosc linuksowa (szczegolnie Polska). Wyroznilbym 2 glowne grupy:
    1. przemadrzalych, ktorzy zwyzywaja pytajacego od polmozga i posiadacza 2 lewych rak,
    2. tych ktorzy nawet zyczliwie chca pomoc, zapominaja jednak ze ich porady sa proste i logiczne jedynie dla doswiadczonych uzytkownikow systemu, natomiast dla nowicjusza samo rozszyfrowanie pomocnej odpowiedzi zajmuje sporo czasu z wyszukiwarka.

    Kolejnym problemem sa poprawki uciazliwych bledow systemu, ja rozumiem ze wikszosc ludzi udziela sie w tym srodowisku charytatywnie, ale pewne problemy z systemem sa nie do przescia.
    Na moim przykladzie, na netbooku asusa z AMD E350 uzywalem ubuntu 11.10, jak sie okazalo system nie potrafil sie zahibernowac, co gorsza tymbardziej ozywic – pomocy znikad – poddalem sie.
    Kolejna proba ubuntu 12.4 od samego momentu pojawienia sie wersji poddalem sie we wrzesniu – przyczyna (o logicznie dzialajacej hibernacji mozna zapomniec) – nowy problem komputer raz sie wylacza a raz nie. Udalo mi sie znalezc informacje ze blad jest znany i oficjalnie zgloszony, ale po sprawdzeniu we wrzesniu okazalo sie ze wciaz nie ma rozwiazania.

    Patrzac na powyzszy przyklad problemem jest czesto elementarna funkcjonalnosc systemu a nie brak zaawansowanych funkcji, czy kompatybilnosc z dokumentami microsoftu itp., a spolecznosc wcale w takich przypadkach nie pomaga. A w szczegolnosci nie pomaga typowa odpowiedz linuksiarzy „nie dziala ci to podziekuj producentowi sprzetu” – po takiej odpowiedzi grarantuje ze wiekszosc probujacych stawiac pierwsze kroki z linuksem mowi bujajcie sie wracam do M$.

    Podsumowujac, trzymam kciuki za linuksa, mam nadzieje ze stanie sie realna alternatywa dla M$, ale narazie dajcie sobie spokoj z wrozeniem upadku M$ a sprobujcie zachecac do linuksa i przede wszystkim POMAGAC nowym uzytkownikom nie stwarzajac przy tym pozy „jaki to ja jestem lepszy od ciebie bo ty jestes leszczem ktory nawet tego nie wie”

  56. 56 anqul

    społeczność jest taka sama tylko idea jest inna, tak bedzie, było i jest

  57. 57 flamenco108

    Podsumowujac, trzymam kciuki za linuksa, mam nadzieje ze stanie sie realna alternatywa dla M$, ale narazie dajcie sobie spokoj z wrozeniem upadku M$ a sprobujcie zachecac do linuksa i przede wszystkim POMAGAC nowym uzytkownikom nie stwarzajac przy tym pozy „jaki to ja jestem lepszy od ciebie bo ty jestes leszczem ktory nawet tego nie wie”

    Zgadzam się z treścią, polemizuję z formą. Co do zachęcania: nie oczekuj, że społeczność będzie Cię zachęcać tak, jak to robią pracownicy MS – w końcu oni to robią w godzinach pracy i zostali do tego odpowiednio przeszkoleni. Fora pomocowe dot. MS, moim skromnym zdaniem, są przykładem, jak bezsensownie MS limituje pomoc do swojego systemu – żąda absurdalnych opłat za mierną jakość i trudne szkolenia, a dzięki google można wiele rad wyszukać za darmo. W FOSS po prostu panuje inna filozofia. Musi być inaczej, bo systemy są otwarte. Nie da się tego porównywać. Społeczność – to w końcu społeczność, jakaś hierarchia w niej panuje. Też kiedyś zaczynałem. Korzystałem garściami (czytałem), dałem coś od siebie (przetłumaczyłem kilka rozdziałów helpa dla Gentoo), aż stałem się pełnoprawnym członkiem, który też wie JAK ZADAĆ PYTANIE, żeby dostać pomoc. Nie miejsce tutaj i czas, żeby te rzeczy tłumaczyć. Aha: nie jestem tzw. informatykiem, samouk jestem, amator.

    Jednego nie mogę zaprzeczyć: dwa lata z Gentoo wyleczyły mnie z resztek śladów gierczanego uzależnienia. Zabawa w ciągłe dokonfigurowywowywowywanie systemu zajmowała mnie wystarczająco, gry przestały być potrzebne. Kiedy zjawiło się Ubuntu, byłem gotowym jego odbiorcą, już przyzwyczajonym do „ciemnych stron” Linuksa, a uzależnionym od FOSS.

    Co do wróżenia upadku MS: nie sztuka dojrzeć, że się olbrzym przewraca. Sztuka dostrzec zenit jego potęgi. Bo po zenicie upadek nastąpić musi nieuchronnie – pytanie tylko, jak szybki, kiedy, i jak nisko. Moim zdaniem dojdzie tylko do momentu, kiedy wiele dojrzałych ofert, a FOSS wśród nich, zacznie w miarę równo konkurować o rynek – a ta chwila nadejdzie, zanim stetryczeję, tego jestem pewien.

  58. 58 makson
  59. 59 fix

    testowałem Win8 i żaden Linux się nie umywa niestety, ósemka ma to do siebie że działa szybko na starszych komputerach czego nie da sie powiedzieć chocby o Ubuntu…

  60. 60 Ubunciarz

    wychodzi wieloletni brak konkurencji którą microsoftowi udawało się dusić ponad dekadę,teraz gdy alternatywy nie da się zatrzymać nie wiedzą jak z konkurencją walczyć, przez lata walkę rozumieli tylko jako zdeptanie konkurencji z rynku tylko teraz konkurencja nie daje się zdeptać. szczyty władzy w microsofcie były klasą samą dla siebie przez lata, nie musieli nic robić, mogli bać się tylko sami siebie i popadli w marazm, niedobrze się dzieje ostatnimi czasy dla microsoftu. Ja narodziny funkcjonalnego linuxa mogę obchodzić jako swoje drugie, zostanę przy linuxie nawet jakby stał się płatny choć wierzę że się tak nigdy nie stanie

  61. 61 sztaheter

    Jeszcze cos ode mnie

    Systemw było w historii kilka:
    M$: NT4(tego wspominam najmilej ze względu na stabilność); 98; 2K; xp wykastrowany ze wszystkiego co możliwe ;)
    LINUX: mandrake 7.02; później chwila z SUSE; ubu9.xx; aktualnie debian

    Skąd taka mieszanka? Po prostu zainteresoawła mnie jakaś gra. Początkowo była tylko pod M$, później znalazłem w sieci sposób żeby uruchomić pod pingwinkiem, później taka możliwość została zablokowana przez wydawcę gry (czyli powrót do M$). Na końcu stwierdziłem, że szkoda życia na klepanie w gierki i od kilku lat jest znowu linux.

    Po co to pisze?
    Chciałem uświadomić tylko, że do pewnych decyzji trzeba dojrzeć, bo pierwszym odruchem kadego jest kierowanie się w stronę czegoś co już zna (dlatego M$ tak ciśnie swoje oprogramowanie do szkół).
    Druga sprawa to odporność na komentarze najbliższych kiedy zmienia się system na „inny niż wszyscy maja i nie narzekają”. Nie każdy wytrzymuje taką presje, zwłaszcza na początku przygody z nowym os. Jeśli jeszcze ktoś prowadzi działalność gospodarcza to dochodzą kwestie komunikacji z ZUS, US….

    Pozdrawiam wszystkich wytrwałych (bez względu na os)

  62. 62 user

    Zastanawiam się, komu ma służyć te pienia nad dystrybucjami kolejnego linuxa.

    Znane wam są okna MS?

    Abstrahując od także moim zdaniem głupoty poczynionej przez MS przy wprowadzeniu na siłę UI Metro w nowych Windowsach, to trzeba być chyba naprawdę ślepcem by nie widzieć potężnych narzędzi, które ma Windows, a których brakuje i nadal brakować będzie Linuxom.

    A takimi są przykładowo:

    - .net – środowisko z .net framework,
    - Visual Studio – jako API programistyczne, integrujące zarówno platformę .net jak i C++, narzędzie potężne, które nie ma darmowego odpowiednika z żadnej strony, nadmieniam – wersja EE jest w pełni darmowa (nawet komercyjnie) oraz ma pełne możliwości pakietu (jest nieokrojona, w pełni funkcjonalna).

    Zanim zaczniemy bojkotować wszystko wokoło nas – zastanówmy się czy faktycznie istnieje alternatywa do tego co bojkotujemy. Realna alternatywa – nie zabawka ;)

    System sam dla siebie nic nie znaczy. Siłą wcześniejszych systemów MS jest architektura i narzędzia – nie sam system. Wszyscy mówią o cudach w UI przykładowo Ubuntu.

    Ale na co mi cuda UI, ja chcę środowisko pracy a nie ładną graficzkę na ekranie. Ja chcę zunifikowane biblioteki, mieć możliwość napisania swojego programu w sposób nazwijmy to komfortowy – by nie uczyć się za każdym razem bibliotek KDE czy Gnome. Ja chcę napisać program i wdrożyć go i mieć pewność, że tam po drugiej stronie klientowi nagle kolokwialnie nie „wywali się” mój twór, bo jakaś biblioteka była Release Candidate albo co gorsza Alfa czy Beta. A to niestety jest nagminne w dystrybucjach.

    To jest właśnie różnica pomiędzy Linuxem a Windowsem. Linux jest wiecznie niedomkniętym systemem. Wiecznie jest w fazie Beta, wiecznie są nowe kompilacje, wiecznie trzeba coś dociągnąć, przekompilować, zaktualizować. Stabilność znikoma.

    System dobry, jak najbardziej – dla casualowego użytkownika, który sprawdzi sobie pocztę, poogląda strony, napisze list do koleżanki. ;)
    Lub jako system serwerowy, któremu nawet nie potrzeba x-ów do funkcjonowania – bo i po co, skoro wszystko z basha zrobimy, szybciej i prościej dla wtajemniczonych.

    Ale jako platforma standaryzowana, z pełną dokumentacją, przewidywalna, w pełni stabilna, do pracy poważniej – nie biurowej…

    …niestety długo Windowsa nie „wygryzie”.

    I to nie dlatego, że jest gorszy, nie dlatego, że trudniejszy, dla geeków. Nie.

    Dlatego, że jego ścieżka rozwoju to społeczność – co za tym idzie: różnorodność i mnogość, rzadko spójność i przewidywalność standardów.

    To tak celem komentarza zarówno arta jak komentarzy ;)

  63. 63 user

    Celem uzupełnienia – jeszcze trzy słowa.

    Jednym z powodów popularności OS-a z MS i niepopularności wszelkiej maści Linuxów jest zaplecze oprogramowania na ten pierwszy – zarówno tego płatnego jak i tego bezpłatnego.

    I podstawowe pytanie, które się nasuwa.

    Dlaczego na Windows jest tego oprogramowania tyle a na linuxa nie.

    Odpowiedź znajduje się w poście wyżej. Standardy – to słowo klucz.

    Reasumując.

    Windows będzie się miał dobrze, bo jego baza nazwijmy to narzędziowa oprogramowania budowana jest przez kilka dekad. Bo programiści i firmy takie jak przykładowo: Adobe, Autodesk, Corel utworzyły swoje narzędzia do budowy własnego oprogramowania i korzystają z nich tworząc kolejną wersję. W przypadku zmian jedynie nieznacznie modyfikują swoje biblioteki, tak by uzupełnić je o brakujące funkcje – nie wiąże się to natomiast z nauką API od podstaw i wdrażaniem nowych struktur programowania w zespół. A to przecież koszty, które nie są bez znaczenia – wręcz często decydują przy wielu programach o ich być albo nie być na rynku. Bo jeśli koszt produkcji zbytnio zawyży cenę – to konkurencja zabierze kawałek naszego tortu.

    Linux ma problem braku standardów – to zawsze odbijało się czkawką i po dziś dzien się odbija. I nie chodzi o społeczność, czy zaangażowanie w ten system, ale o opłacalność jego jako platforma dla oprogramowania – specjalizowanego oprogramowania.

    Choć są i światełka w tunelu. :)

    Choć by taki Open Office czy Libre Office, a wręcz kultowy Blender, który dzisiaj jest poważnym narzędziem graficznym, narzędziem, które zaczyna być konkurentem Maya czy 3D Studio.

    I dobrze. Sam korzystam z Blendera…. ale na Windows, niestety.

    Dlaczego ?

    Bo Windows jest stabilną bazą, a soft już może być wszelaki ;)

    By faktycznie osiągnąć realną konkurencję w tym temacie, linux jako twór (niezależnie od wersji i dystrybucji) musiałby być standaryzowany przez niezależną organizację – tak by niezależnie od wyboru dystrybucji zawsze świadczył 100% zgodność programową dla każdego programu.

    Czy jest to możliwe ? Nie wiem – ale pewnie jest, lecz to jeszcze dłuższa droga niż droga MS do upadku ;)

    Ps. Popatrzcie na Apple i ich MACos-a. Tam także nie ma problemu by komercyjny program, poważne narzędzie zawitał na platformie. Dlaczego ? Bo platforma jest zestandaryzowana – w pełni. Programista niczego się nie będzie domyślać ;)

Zostaw odpowiedź

Cytuj zaznaczony tekst